To jeszcze nie koniec

Ostatnio wiele rzeczy mnie zadziwia. Ostatnie dni były dla mnie bardzo ciężkie, żeby nie powiedzieć przytłaczające. Nadal tak jest, tylko trochę w mniejszym stopniu. Kiedy przychodzi wir pracy i zajęć, kiedy wreszcie muszę się skupić na czymś innym niż na własnych przemyśleniach, wtedy jakoś jest mi łatwiej. Łatwiej żyć.

Spotkałam w tym tygodniu kilka osób, które znacznie przyczyniły się do poprawy mojego samopoczucia. Proste gesty robią tak wiele. Kolega oddał mi swoją kanapkę jak byłam głodna i chciałam sobie kupić coś do jedzenia, poszedł ze mną na kawę w okienku i mieliśmy chwilę żeby zamienić parę słów. Poszłam dwa razy do kina, raz dzięki bratu, który oddał mi swój bilet na irański film, raz dzięki koleżance, a chorwacka produkcja okazała się rewelacyjna. (Nijle kraj tak przy okazji, może kiedyś o nim coś wam opowiem)  Karol sprezentował mi matę bambusową, a Michał pozwolił mi znowu poczuć, że czasem wystarczy słuchać, a nie tylko mówić. Dziękuję.

Dla poprawy nastroju zjem czekoladowego cukierka od mamy. Bajecznie.


About this entry