Running over the same old ground
Clouds above a cold, cold sky. Falling stars and nothing else to say, an embarassing silence between two sudden touches. How come? How long did we pretend to stay calm? I’ve never asked this question aloud. It’s only in my mind, from time to time. Everytime speechless, everytime pleaded guilty. Singing the same wrong words, scooped out from so many different ones. Always false, always caught red-handed. Noir et blanc. Oui, je suis un menteur.
***
W co nie warto wierzyć? W przeszłość, bo ona się już nie zmieni. W jutrzejszy dzień, chyba jeszcze warto. Skoro rano cieszy mnie widok słońca i myśl o tym, że niedługo wyjeżdżam – chyba jeszcze nie trzeba tracić nadziei. Wiara w rzeczy materialne kiedyś mi się udawała. Cieszyły mnie nowe książki, zapach bukietu kwiatów czy chłód pucharka lodów amarretto. Lubię iść do kina, teatru czy opery, lubię jeździć na rowerze i samochodem, lubię lekkość nowej sukienki i kolor różu na policzkach. To ważne, a tyle jest ważnych chwil obok mnie również.
Moje usta pachną teraz ciastem drożdżowym z jagodami i mlekiem. Nauczyłam się, że jedzenie to nie tylko zaspokajanie głodu. To przede wszystkim przyjemność. Coraz więcej gotuje, eksperymentuje, można powiedzieć – tworzę. Artysta-laik, ale samouk. Plus miłośnik przypraw. Zastanawiam się co zrobić dziś na kolację – i mam już zalążki pomysłu. To będzie lekka letnia sałatka.
Przy dźwiękach Kings of Leon, Led Zeppelin i Pink Floyd.
#
Mała prośba do tych co zwiedzili już Włochy. Zbieram cenne rady, więc prosze o zmobilizowany atak informacji. :)
About this entry
You’re currently reading “Running over the same old ground,” an entry on Fineczka w Polsce czyli Ala po Erasmusie
- Published:
- 17/07/2009 / 7:57 pm
- Category:
- Reality
- Tags:

1 Comment
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]