Dalej, dalej byle biec, byle nie dać złapać się.

Ja naprawdę lubię kiedy jest tak jak teraz. W każdym znaczeniu. Lubię gdy pada zimny deszcz, kiedy piję pół zimną kawę z mlekiem, kiedy słucham Led Zeppelin. Wszystko wydaje się poukładane. Tak chyba powinno być. Czasem przeglądam zdjęcia, raczej się nie smucę bo wiem, że pewne rzeczy lubią się kończyć w taki a nie inny sposób. Lubię wspominać, ale jeszcze bardziej lubię marzyć. O przyziemnych słabościach i raczej niedostępnych (jeszcze) sferach rzeczywistości. Dość odległej.

Jedno marzenie już spełniłam, spędziłam wspaniały rok w Finlandii. Teraz czekam na kolejne podróże, już niedługo Włochy, Rzym. To naprawdę interesujące jak przez rok można poznać ludzi i później móc się z nimi spotykać na całym świecie. Włoskie wakacje będą pierwszą taką okazją, plus znów odkryję uroki couchsurfing’u.

We wtorek egzamin, a ja powoli czuję nadchodzący stres. A później już tylko praca, praca, praca. I wakacje, i marzenia.


About this entry