Everything is borrowed
W bibliotece, gdzie teraz jestem, słońce powoli wlewa się przez okna, a promienie odbijające się od szklanych budynków uniwersystetu łaskoczą mnie po twarzy. Teoretycznie powinnam siedzieć, czytać i ewentualnie coś pisać. Owszem przeczytałam. Trzy strony skryptu z polityki zagranicznej RP, wszystkie wiadomości z dziennik.pl, maile czekające na swoją kolej w skrzynce. Wszystko tylko nie to co trzeba. Fakt, do jednego kursu brakuje mi materiałów – nie moja wina, że nie ma ich w moodle. Sprawdzałam pięć razy. Z drugiego mam mnóstwo materiałów, ale wiem że mogę to ogarnąć w jeden dzień, więc nie będę się jeszcze tym zamartwiać.
Ale! Zaczęło się Vappu, a raczej imprezy preVappu, bo same święto wypada 1 maja i trwa przez trzy kolejne dni. Tak więc jest to święto studentów i robotników. W ciągu dnia odbywają się pikniki, wszystko na świeżym powietrzu, a wieczorami/nocą imprezy w klubach. Wczoraj byłam na takiej w Saha i było świetnie. Przejchało mnóstwo Erasmusów z pierwszego semestru, zrobiło się sentymentalnie. Imprezowaliśmy do rana, a ja teraz nie mam siły nawet skupić się na czytanych słowach.
I came to this world with nothing
And I leave with nothing but love
Everything else is just borrowed.*
Prawdziwe, co? Thanks to The Streets.
About this entry
You’re currently reading “Everything is borrowed,” an entry on Fineczka w Polsce czyli Ala po Erasmusie
- Published:
- 30/04/2009 / 2:17 pm
- Category:
- Tampere
- Tags:

No comments yet
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]