Everything is borrowed

W bibliotece, gdzie teraz jestem, słońce powoli wlewa się przez okna, a promienie odbijające się od szklanych budynków uniwersystetu łaskoczą mnie po twarzy. Teoretycznie powinnam siedzieć, czytać i ewentualnie coś pisać. Owszem przeczytałam. Trzy strony skryptu z polityki zagranicznej RP, wszystkie wiadomości z dziennik.pl, maile czekające na swoją kolej w skrzynce. Wszystko tylko nie to co trzeba. Fakt, do jednego kursu brakuje mi materiałów – nie moja wina, że nie ma ich w moodle. Sprawdzałam pięć razy. Z drugiego mam mnóstwo materiałów, ale wiem że mogę to ogarnąć w jeden dzień, więc nie będę się jeszcze tym zamartwiać.

Ale! Zaczęło się Vappu, a raczej imprezy preVappu, bo same święto wypada 1 maja i trwa przez trzy kolejne dni. Tak więc jest to święto studentów i robotników. W ciągu dnia odbywają się pikniki, wszystko na świeżym powietrzu, a wieczorami/nocą imprezy w klubach. Wczoraj byłam na takiej w Saha i było świetnie. Przejchało mnóstwo Erasmusów z pierwszego semestru, zrobiło się sentymentalnie. Imprezowaliśmy do rana, a ja teraz nie mam siły nawet skupić się na czytanych słowach.

I came to this world with nothing

And I leave with nothing but love

Everything else is just borrowed.*

Prawdziwe, co? Thanks to The Streets.


About this entry