Zasypało Tampere białym puchem, pada od rana i mamy zamiecie śnieżne. Wreszcie zima! Jest tak pięknie, wszystko zrobiło się jaśniejsze. Wczoraj byłam na spacerze, nad moim jeziorkiem i ku mojemu zdziwieniu zamarzło, całkowicie. Czyli jest teraz takie jak ja, jak moje serce.

Ciepły szalik, czapka i rękawiczki, płaszcz i zimowe buty, krem do nawilżania twarzy, pomadka ochronna i mogę stawić czoła zimie, mróz szczypie w policzki, ale co mi tam – przecież jestem w Finlandii, tutaj po prostu musi być zimno. W domu rozgrzewam się pysznym kakaem lub ciepłą herbatą prosto z Polski. Ku mojej wielkiej radości otrzymałam kolejną paczkę z domu, tym razem wynikającą raczej z konieczności niż jako forma niespodzianki, choć zawartość była również bardzo miła (tym razem Mama dołożyła mi tunikę, bardzo ładną – dziękuję :) ). Oprócz tego, najważniejszy był nowy telefon, bo niestety mój fiński egzemplarz zakończył swój żywot w momencie gdy spadł mi na podłogę w klubie. Niestety.

Tydzień upłynął na unikaniu pisania projektu na cholernie trudny przedmiot Law&Economics, nauce rosyjskiego oraz przygotowaniom na czwartkową Hawaii Sauna Party. Impreza była bardzo udana, dress code oczywiście Hawaii style, bez butów – na boso, 4 różnych dj i disco, sauna oraz miłe towarzystwo w gratisie :) Zabawa skończyła się dość wcześnie, więc później trafiliśmy na after party do Be-bop. A około 4 wracałam do domu, spałam nie dłużej niż 3 godziny po czym w piątek rano ruszyłam na zajęcia, na 9. Było to koszmarne i nigdy więcej tego nie powtórzę (to znaczy, będę chodzić na imprezy w czwartki ale nie na zajęcia rano w piątki :) ).

W piątek wieczorem byłam na bardzo ważnym meczu hokeja, na ogromnym stadionie, gdzie odbywały się derby pomiędzy dwiema bardzo dobrymi drużynami Tampere. Dobrze, że towarzyszyli nam, Erasmusom, nasi fińscy znajomi bo było by nam bardzo ciężko zrozumieć niektóre zasady i zachowania hokeistów w czasie meczu. To było bardzo ciekawe doświadczenie, myślę że jeszcze kiedyś wybiorę się żeby pooglądać ten dość brutalny ale jak bardzo interesujący sport. Po meczu byliśmy w bardzo smacznej i niedrogiej pizzeri niedaleko stadionu, a później po bardzo męczącym dniu piątkową noc spędziłam w swoim łóżku, zastanawiając się o czym będe pisać projekt i jak sobie z tym w ogóle poradzę.

A dziś byłam godzinę w saunie, wyssało to ze mnie całą energię i już nie mogę napisać ani słowa w tej pracy, która powinna liczyć 15 stron a narazie ma tylko 10. Jutro muszę to skończyć i jeszcze przygotować prezentację, dlatego nie wybieram się na zajęcia. Ten tydzień będzie jednym z intensywniejszych, zarówno z powodu nauki – nowy kurs i egzamin, jak i z powodu imprez. Dlatego trzeba się do niego dobrze przygotować. I psychicznie, i fizycznie.

A za 3 tygodnie wracam do Polski.

I jak tu się nie cieszyć, zimą, pięknym czasem i niedługim powrotem?

Bardzo się cieszę. Bardzo.