Świat, który w ramiona Ci wpadł, czy pamiętasz?
Bardzo wolny początek tygodnia, dni leniwie mijają przy coraz zimniejszych podmuchach wiatru, zima za pasem. Mam nadzieję, że jutro zobaczę już prawdziwy śnieg. Są takie miejsca, gdzie już dawno można zasmakować mroźnego poranku i bardzo zimnej nocy, ale to jeszcze nie w Tampere, co najwyżej w Rovaaniemi.
Wczoraj dostałam paczkę z domu, moja Mama mnie rozpieszcza bo przysłała mi masę opakowań budyniów i kisielów, których niestety tutaj nie mogę dostać. Co więcej dostałam piękną, czerwoną bluzkę. Kochana Mama. Teraz właśnie zajadam się budyniem, słucham jakiegoś nostalgicznego tonu i nie mogę złapać natchnienia na pisanie tego okropnego projektu. Muszę się przemóc i się za to zabrać, bo czasu coraz mniej. Zmobilizuję się, obiecuję.
W piątek byliśmy na urodzinach, podwójnych, tym razem jeszcze dalej od centrum niż tu gdzie mieszkam. Przyszło nawet sporo ludzi, polska atmosfera była wyczuwalna – polska wódka, bigos, polski chleb i krówki. No i goście w większości, rodacy. Oprócz żubrówki, goszczono nas tequillą z solą i cytryną, fińską wódką i koniakiem. Był też szampan, ale russkij :) Before skończył się na copiątkowej imprezie w Saha, do bardzo późnego rana. A w sobotę musiałam zadowolić się sauną, bo niestety na więcej nie miałam już siły.
Wczoraj, pod wieczór, oglądałam bardzo stare zdjęcia, jeszcze z czasów liceum, pierwszego roku studiów. Ludzie tak bardzo się zmieniają, to nie do wiary. I czasem nawet nostalgii w tym wszystkim brak, pojedynczego cienia związku z przeszłością. To bardzo smutne. Szkoda prawda? Szukałam dziś piosenki, która przypominałaby mi tamte dni. Właśnie iTunes wylosował mi ją z tej ogromnej ilości mp3 jaką posiadam. Kiss me Sixpence non the Richer, prawie o tym zapomniałam… Dobrze, że się zmieniamy. Świadczy o tym uśmiech na mojej twarzy, gdy słucham tego utworu. Jak to dobrze.
W nocy, kiedy nie mogłam spać, oglądałam polski film, “Mała Moskwa”. Był na tyle interesujący że nie mogłam zasnąć nawet po jego zakończeniu. Chciałabym przemyśleć ten film bez emocji, ale jakoś nie potrafię. Historie miłosne zazwyczaj skazane są na jakąś porażkę, bo przecież nie ma idealnego uczucia. Zawsze staje coś na przeszkodzie, a ludzie często się rozstają. W tym przypadku były dwie miłości, jedna wynikająca ze wzajemnego zrozumienia, przywiązania i zaufania, druga, która miała swoje źródło w namiętności i fascynacji. Powiecie, nic bardziej banalnego? Owszem, ale podane w taki sposób że zmusza żeby się na chwilę zatrzymać i zastanowić. Kochać można na wiele sposób, intensywność też podlega gradacji. A gdy przychodzi moment krytyczny trzeba umieć podjąć z nim umiejętną walkę, ale opartą na szacunku i zachowaniu pewnej klasy, honoru. I to pokazuje właśnie ten film, jak jedna miłość niszczy inną, ale nie zmusza do odrzucenia, ale wręcz przeciwnie, chce ocalić od zapomnienia.
About this entry
You’re currently reading “Świat, który w ramiona Ci wpadł, czy pamiętasz?,” an entry on Fineczka w Polsce czyli Ala po Erasmusie
- Published:
- 18/11/2008 / 7:04 pm
- Category:
- 1
- Tags:

2 Comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]